"O Boga i za wolność, prawo i chleb". Poznań oddał hołd bohaterom Czerwca '56

"O Boga i za wolność, prawo i chleb". Poznań oddał hołd bohaterom Czerwca '56

Dźwięk zakładowych syren, kwiaty w miejscach pamięci, oficjalne delegacje z kraju i zagranicy oraz zapowiedź nowej ery dla zakładów Cegielskiego – tak Poznań czcił 70. rocznicę robotniczego zrywu z 1956 roku. Mimo doskwierającego upału, mieszkańcy stolicy Wielkopolski wspólnie z władzami i świadkami historii oddali hołd tym, którzy pierwsi odważyli się upomnieć o "Boga i za wolność prawo i chleb".


Zakładowe syreny odezwały się o godz. 6 w Zakładach Ciegielskiego w Poznaniu. W ten symboliczny sposób rozpoczęły się obchody 70. rocznicy poznańskiego Czerwca '56.

Kombatanci, parlamentarzyści oraz przedstawiciele władz miasta i województwa zebrali się przed pamiątkową tablicą przy bramie obecnej Fabryki Pojazdów Szynowych, na której widnieją słowa: „Ku pamięci żyjących, ku przestrodze potomnych”.

Szef Solidarności w Fabryce Pojazdów Szynowych Wojciech Antczak wspominał to, co 70 lat temu działo się na ulicach Poznania.

Z tej oto bramy 70 lat temu wyszli robotnicy Zakładów Metalowych Józefa Stalina w niemym marszu po chleb, wolność i szacunek. Zebrano ponad sto tysięcy ludzi. Już około godziny 10 pierwsze strzały padły w kierunku bezbronnych robotników

- powiedział.

To protestujący robotnicy obudzili wielkie pragnienie wolności i suwerenności w Polakach.

Nie pozwólmy odebrać sobie wywalczonych wartości. Brońmy ich, bo nic nie jest dane raz na zawsze

- podkreślał Wojciech Antczak.

"Wyszliśmy, bo obcinano nam stawki". Świadek Czerwca '56 wspomina protest

- Na początku był to protest ekonomiczny - mówił dziś przed bramą obecnej Fabryki Pojazdów Szynowych jeden z ostatnich uczestników zrywu poznańskich robotników. Siedemdziesiąt lat temu pracownicy zakładów Cegielskiego wyszli na ulice w proteście przeciwko pogarszającym się warunkom życia. Marcel Piotrowski miał wtedy siedemnaście lat i pracował na wydziale W-3.

To nie był polityczny protest. Myśmy wyszli, dlatego, że nam obcinali stawki, ale to jeszcze trwało proszę państwa dosyć długo, bo dwa trzy lata potem to jeszcze przychodzili i nas wzywali na zeznania. Ja byłem na takim jednym zeznaniu na placu Wolności. To jeszcze pamiętam, porucznik Oses mnie tam wypytywał.

Marcel Piotrowski pracował w Cegielskim razem z nieformalnym przywódcą protestu Stanisławem Matyją.

Komunistyczne służby przez lata prześladowały robotników Cegielskiego zaangażowanych w protest w czerwcu 1956 roku.

"Mój mąż mało nie zginął". Rodziny wspominają Czerwiec '56

70 lat temu podczas robotniczego protestu zginęło 58 osób, w tym trzech studentów Politechniki Poznańskiej, którzy znaleźli się w centrum wydarzeń. Mieli od 23 do 26 lat. Upamiętnia ich tablica. Podobnie jak ta na budynku nieistniejących już Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego przypomina, że także z tego zakładu byli uczestnicy protestu.

W 70. rocznicę Czerwca 56 protestujących robotników wspominają członkowie ich rodzin

Mój mąż mało nie zginął na Dąbrowskiego. Miał wtedy 22 czy 23 lata. To było straszne. Był w środku tego protestu. Jak wyszli rano od strony Zakładów Cegielskiego, to szli w tych drewniakach do centrum

- usłyszeliśmy.

Mimo upału w uroczystościach od rana uczestniczą mieszkańcy.

Jestem tutaj z tego powodu, że interesują się historią Poznania. Mój dziadek pracował w Cegielskim. Te wszystkie wydarzenia są mi bliskie

- podkreślono.

Ewelina Marzec o swojej babci: "Była odważną kobietą"

W południe uroczystości przeniosły się na ulicę Kochanowskiego, przed pomnik z nazwiskami wszystkich 58 ofiar Czerwca '56. To w tym miejscu, przed dawną siedzibą Urzędu Bezpieczeństwa, rozegrały się najkrwawsze starcia.

Tu na tej ulicy leżało około 1000 rannych osób

– mówił ze wzruszeniem Włodzimierz Marciniak, uczestnik tamtych wydarzeń, podczas gdy zgromadzony tłum skandował: „Cześć i chwała bohaterom!”.

Pochód robotników na ulicy Kochanowskiego prowadziły - niosąc polską flagę - trzy tramwajarki. Ich imię nosi pobliski skwer.

Wnuczka jednej z tramwajarek Ewelina Marzec mówi, że jej babcia Maria Kapturska była bardzo odważną kobietą.

Można tak powiedzieć, że była bardzo odważną kobietą, która walczyła o swoje prawa, również po wydarzeniach czerwcowych. Była takim człowiekiem, który zawsze pomagał innym i nie patrzył na przeciwności losu. To, co wiem o babci, to dowiedziałam się od dziadka i rodziców

- wspomina.

Delegacje złożyły dziś kwiaty przed tablicą upamiętniającą trzy tramwajarki i przed pobliskim Pomnikiem Poległych. Tam pamiątkowy medal za propagowanie wiedzy o Czerwcu '56 wśród studentów odebrała rektor UAM prof. Bogumiła Kaniewska.