Odbierając nagrodę na zorganizowanej po raz piąty uroczystości nawiązującej do robotniczego protestu, bohater nie krył wzruszenia.
Stukot to nagroda związana z Poznańskim Czerwcem, czyli z ważnym wydarzeniem w naszej historii. Wydarzeniem, które pokazuje, że nie zważając na to, że czasem byliśmy w bardzo trudnych warunkach, ale nigdy się nie poddawaliśmy jako naród i ten przekaz jest mi bardzo bliski.
- mówił Poczobut.
Zapytany o to, co było najtrudniejsze w czasie jego pobytu w więzieniu białoruskim odpowiedział, że to, iż człowiek jest w takiej sytuacji sprowadzony do rzeczy.
Jest się całkowicie ubezwłasnowolnionym i świadomość tego, że o niczym nie decydujesz była najbardziej bolesna.
- przyznał.
Bohater zapowiedział, że we wrześniu wraca do Grodna. W czasie czwartkowej gali Stukot ’56 wręczono też statuetkę przedstawicielom Fundacji imienia doktora Piotra Janaszka PODAJ DALEJ z Konina w kategorii „Za prawo i chleb”. Uhonorowany został także – w kategorii „O Boga” - brat Marek z Taize, który pochodzi z Poznania. Nagrodę dla duchownego odebrała jego rodzina.
Laury – czyli statuetki nawiązujące do robotniczych butów z 1956 roku, są wręczane od pięciu lat osobom i instytucjom, które swoim działaniem nawiązują do ideałów protestujących robotników, którzy na ulice Poznania wyszli w 1956 roku.
Statuetkę zaprojektował znany poznański rzeźbiarz Roman Kosmala, a pomysłodawcą lauru był dyrektor Wielkopolskiego Muzeum Niepodległości Przemysław Terlecki, który - jak co roku - poprowadził galę.
W czasie uroczystości wybrzmiały utwory polskich bardów, a uczniowie odegrali sceny z robotniczego protestu. W pierwszym rzędzie zasiedli uczestnicy wydarzeń sprzed 70 lat. W krótkim filmowym wspomnieniu przywołano też tych świadków historii, którzy odeszli w ciągu ostatniego roku.